Szczenię w domu

Kiedy w domu pojawia się szczenię panuje ogromna radość, podekscytowanie i wszystko przewraca się w domu do góry nogami. Niewiele osób patrzy na to zdarzenie z perspektywy psa, i mało kto wykorzystuje zaistniałą sytuację do ukształtowania przyszłych relacji. Tymczasem zupełnie nowa „rodzina” to również nowe obyczaje i nowa hierarchia w stadzie. Pamiętając o kilku prostych zasadachmożna uniknąć w przyszłości wielu kłopotów.

Pierwsza podstawowa sprawa to wybieganie do przodu w swojej wyobraźni. Czy słodki szczeniaczek skaczący nam po nogach, będzie tak samo rozkoszny za 5-6 miesięcy, gdy ważył będzie zdecydowanie więcej i wróci właśnie z błotnistego podobju podwórka ? Czy spodoba nam się, gdy nasz maluszek, ważąc trzy razy tyle co dziś, jako dorosły pies, będzie biegł przed nami na smyczy podskakując i dyktując kierunek oraz tempo spaceru ? Czy chcemy, aby nasz pies wracał na zawołanie, czy będziemy go ganiać przez całe życie ? Warto przemyśleć wiele spraw, począwszy od wchodzenia na meble, odwiedzania niektórych pomieszczeń, skakania, zachowania na spacerze, na smyczy, u weterynarza, ponieważ potem będziemy ponosić konsekwencje i my i nasz czworonożny przyjaciel.

Drugą podstawową zasadą jest zdanie sobie sprawy, że nie ucząc psa niczego uczymy go nieposłuszeństwa. Właściciel niereagujący na ciągnięcie psa na smyczy, UCZY psa takiego właśnie spacerowania. Wydając komendę a nie egzekwując jej do końca UCZYMY psa IGNOROWANIA komendy. Psy są bardzo inteligentne, szybko orientują się czy człowiek jest konsekwentny czy nie.
Warto opracować sobie w głowie obraz „idealnego” zachowania psa a co więcej najdelikatniejszej komendy, na jaką chcemy by nasz pies reagował i powoli dążyć do celu. W pracy z końmi zgodnie ze szkołą Pata Parellego stosuję IV fazy nacisku i jest to genialne rozwiązanie, które przenoszę na pracę z psami. Stopniowanie nacisku powoduje docelowe osiąganie efektu przy najdelikatniejszym z nich, skupia człowieka i zwierzę na zadaniu, zmusza do myślenia. Oczywiście inaczej wygląda praca ze szczenięciem, która oparta jest głównie na zabawie i pozytywnej motywacji a inaczej, gdy problem dotyczy psa dorosłego, któremu ktoś w dorosłym życiu próbuje pokazać, że „coś”, co robił przez wiele lat jest złe i niepożądane … Reakcja człowieka musi być równoważna z zachowaniem psa, na które nasze działanie jest odpowiedzią. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam pozytywną motywację zwierzaka – jednak warto pamiętać, że psy rządzą się twardym prawem i są rzeczy, których nie toleruje się w stadzie. O takich zasadach warto wiedzieć mając więcej niż jednego psa.
Nie wolno nigdy psa bić !!!! Karać psa oczywiście czasem trzeba, tylko są na to inne sposoby … Odesłanie za karę do innego pokoju dla zwierzęcia stadnego jest jak najbardziej dotkliwe. Ostre upomnienie : FEE ! albo Eee ! bywa dla psa wystarczająco przykre, groźna postawa i napieranie ciałem na psa tak, by wycofał się z pomieszczenia. Największą sztuką jest sprawienie, by pies myślał, że karę wymierza sobie sam, dlatego wiele sytuacji trzeba przewidzieć i przygotować się na nie, by zareagować bez emocji i niepotrzebnych nerwów.


Skupmy się jednak na motywowaniu psa do działań pozytywnych. Nagradzanie małego drapieżnika jest stosunkowo łatwe, ponieważ jest łasy zarówno na smakołyki jak i pieszczoty. Nagrodą może być zabawa ulubioną piłką, spuszczenie ze smyczy po wykonaniu prostej komendy, ulubiona przekąska i pochwała słowna, która skojarzona wcześniej ze smakołykiem działa na psa wyśmienicie.

Mając w domu szczenię możemy zdziałać praktycznie wszystko. Możemy niejako „wdrukować” psu pożądane zachowania. Typowym przykładem komendy, którą warto wdrukować szczeniakowi to komenda „do mnie” – powtarzając komendę w skojarzeniu z ulubionym smakołykiem wyrobimy odruch przybiegania do właściciela w każdej sytuacji. To będzie działało jak niezawodny mechanizm. Trzeba dużo cierpliwości i stopniowania ilości bodźców, zasada jest jedna: gdy pies jest przy nas – zawsze jest radość ! Naukę tą można z czasem rozwinąć w zabawę w chowanego w mieszkaniu a potem w znajomym lasku. Błędem jest zawołanie psa tylko po to, by zapiąć go na smycz i wrócić do domu. Skojarzenie przybycia do właściciela z każdorazowym końcem zabawy i zapięciem na smycz poskutkuje pomysłowością naszego pupila na unikanie tej komendy.
Warto jest zadbać o dobre maniery przy jedzeniu wykorzystując też ten moment na naukę „siad” i „odłożenia”. Rzucanie się malucha na miskę nim pozwolimy mu na to i skakanie do miski może skończyć się późniejszą agresją podczas karmienia, gdyż utrwalamy w ten sposób schemat walki o jedzenie.
Jeśli dziś jesteście we tylko we dwoje, ale planujecie potomstwo, pomyślcie, jakie miejsce w rodzinie ma zajmować pies. Ile nieszczęść wynika z traktowania psiego pupila w sposób beztroski (skoki na ludzi, na kanapę, brak wychowania ), którego efektem jest pozbywanie się psa, bo zrobi krzywdę niemowlęciu. A wina leży TYLKO po stronie człowieka !!!!
Zazdrość, niedelikatność psa wobec nowego członka rodziny to tylko i wyłącznie efekt braku przewidywania właścicieli …

Wykreujmy obraz naszego idealnego psa, pomóżmy mu odnaleźć się w stadzie. Pomóżmy mu rozróżniać zachowania pożądane od tych, których nie chcemy w naszym domu. Bądźmy kreatywni, konsekwentni, godni zaufania. Bądźmy czytelni i prości w swoim przekazie, budujmy harmonię i myślmy „do przodu”. Do dzieła !